deutsche version english version
Lubin 1982
główna  fotografie  archiwum  wystawy  wydawnictwa  linki  forum  blog  kontakt


:: nowy wpis :: wszystkie wątki
wtedy właśnie wróciłem z armii... i...
autor: w3, 31.08.2007 00:11
:: odpowiedz
Piszę o swoich przeżyciach z tego czasu poraz pierwszy...
26 sierpnia 1982 wyszedłem z wojska po odsłużeniu dodatkowych miesięcy związanych ze stanem wojennym.
Tam też było mase wątpliwości zwiazanych z wykonywaniem rozkazów, a za odmowę wykonania była tylko jedna kara jak w czasie wojny, ale o tym nie teraz.Więc tego krytycznego dnia poszedłem do szkoły na rozpoczęcie roku szkolnego gdyż byłem nauczycielem i wróciłem do pracy.Był to chyba drugi dzień rozruchów.Po apelu szkolnym wszyscy rozeszli się ze swoimi klasami, a później oczywiście po zapoznaniu uczniów z programami zajęć można było iść do domu.Ja natomiast pozostałem na terenie internatu gdyż moi koledzy chcieli wiedzieć jak tam dawałem radę w armii i ogólnie porozmawiać.Przed tzw. godziną milicyjną zebrałem się do domu i ponieważ było póżno, a nie chciałem iść przez całe miasto i patrzeć na tych okropnie rozjuszonych mundurowych, poszedłem na przystanek i pojechałem autobusem.Nie dotarłem jednak do domu.Autobus został zatrzymany i wszyscy, którzy nim jechali. (może 5 osób) zostali wylegitymowani i bez słowa zabrano nam dokumenty i wsadzono do milicyjnej "lodówy".Po wsadzeniu nas za kraty, zamknięciu drzwi nastąpiła zupełna cisza, ale taka jaką w życiu słyszałem tylko raz, w czasie kiedy na kompanii oglądaliśmy ogłasznie stanu wojennego.Przerwałem ją pytaniem: co robimy i ilu nas jest (było totalnie ciemno)?Samochód ruszył i zaczęliśmy się zastanawiać gdzie nas wiozą, co z nami zrobią skoro wczoraj strzelali do ludzi i co robić?Ustaliliśmy, że ja wychodzę pierwszy, bo się nie boję, jeśli zobaczymy pole to oczywiście szybko wyskakujemy i rozbiegamy się w różne strony, bo gdyby strzelali to może się chociaż komuś uda...Jechaliśmy dość długo i wreszcie minuta prawdy.Zatrzymujemy się i drzwi się otwierają, oślepieni światłem którego nie widzieliśmy przez ok 30 min. nie wiemy w pierwszym momenicie gdzie jesteśmy....Ustalone było, że ja pierwszy więc ruszam, a tu po bokach stoją mundurowi z bardzo długimi gumami (ok 80 cm.) w rękach i zapraszają.Idę, za mną w pewnej odległości następny, dostaję razy... i docieram do drzwi naszej komendy milicji.Pytam dokąd i pokazują salę z wielkim stołem na środku.Wchodzę, a za mną reszta zatrzymanych.Następnie wchodzi 4 mundurowych i każą stanąć twarzą do ściany.Posłusznie stajemy.Podchodzą do każdego i "na dzień dobry aby nam się dobrze rozmawiało" zdają ciosy w tyłek swoimi pałeczkami 80-tkami.Poprawiają za każdym głupim pytaniem i raczej nie czekają na odpowiedź tylko biją po dłoniach plecach, piętach , tyłku, nerkach i karku.Głupie pytania to: czemu masz ręce brudne?(rzucałeś kamieniami w naszych!), czemu tak równo stoisz?,dla czego masz spodnie z pewexu (nas na to nie stać!)?czego nas podglądasz?(może kiedyś nas rozpoznasz!).Próbowałem złapać z nimi jakiś kontakt i wytłumaczyć, że powinni mnie puścić bo jestem jeszcze pod kuratelą armii, ale za każdą próbę pała.Weszła następna dostawa ludzi z łapanki.Nie było już gdzie stać, ale tak obijali, że nas upchali.Tym 4-rem, którzy byli z nami brakło już sił i weszła następna zmiana.Bili jak popadło i za takie głupie rzeczy, że szok.Był między nami facet po operacji wyrostka robaczkowego i zgodnie z wytycznymi był wcześniej wypisany ze szpitala więc nie doleczony.W trakcie bicia zemdlał i położyli go na tym stole, ze strachu wezwali karetkę.Lekarze weszli i stwierdzając, że tu śmierdzi (niektórzy z bólu i ze strachu oddali mocz) kazali otworzyć okno.Zrobili z gościem porządek, ale nie zabrali go bo nie wolno.Szpital był zarezerwowany tylko dla naszych oprawców.Gdy lekarze wyszli okno się oczywiście zamknęło, gościa który leżał na stole kazali postawić pod ścianą wspartego na tych po obu jego stronach i powrócono do katowania łącznie z tym człowiekiem.(niech tu nikt nigdy nie żali się na to, że zomo musiało robić takie rzeczy, bo mi tym pluje w twarz).Wreszcie zomo jechało na kolację do najlepszej restauracji w mieście i wtedy weszli do nas przestraszeni milicjanci z komendy.Wyprowadzali wszystkich potrzebujących do toalety, a mnie po wysłuchaniu w końcu do komendanta milicji.Miałem wypisany już kwit na kolegium w wysokości jednej mojej miesięcznej wypłaty, ale po wysłuchaniu, że jestem właśnie po wojsku i to mnie spotkało, pan komendant chciał wysłać mnie do domu swoim samochodem, abym ponownie nie wpadł w ręce zomo.Oczywiście miałem to gdzieś i poszedłem do domu zaznaczając, ze jeśli coś mi się stanie to zrobię wszystko, aby prokuratura wojskowa się dowiedziała jak to komendant panuje nad sytuacją....Za wydłużoną służbę w armii i czynny udział w patrolach ulicznych, w grupach operacyjnych, za nauczanie młodzieży dostałem wtedy nagrodę państwową...
wtedy właśnie wróciłem z armii... i... ( autor:w3, 31.08.2007 00:11 )
    Odp. wtedy właśnie wróciłem z armii... i... ( Lubin82 Michal, 31.08.2007 03:18)
      Odp. wtedy właśnie wróciłem z armii... i... ( w3, 31.08.2007 12:23)
        Odp. wtedy właśnie wróciłem z armii... i... ( Lubin82 Michal, 31.08.2007 23:46)
          Odp. wtedy właśnie wróciłem z armii... i... ( w3, 01.09.2007 01:31)

 

punktna początek strony

© Krzysztof Raczkowiak