deutsche version english version
Lubin 1982
główna  fotografie  archiwum  wystawy  wydawnictwa  linki  forum  blog  kontakt


:: nowy wpis :: wszystkie wątki
To ja ponownie
autor: Krystyna Czaja, 04.03.2006 03:27
:: odpowiedz
Ta strona zainspirowala tak mocno, ze postanowilam napisac ponownie. Pragne przekazac jak najwiecej prawdy o tamtych
czasach, pochodzacej z wlasnych przezyc oraz historii, ktora powinna byc pokazana, uwidoczniona. Gineli ludzie, cierpialo wiele osob, w tym rowniez dzieci. Zomowcy, milicja i inni "posluszni", to ludzie pewnego "marginesu"
Polakow tamtych czasow. Prawdziwi Polacy, to Ci co brali udzial w spokojnej demonsracji, Ci co zgineli. Jestem pelna
podziwu dla autora zdjec, za odwage, mogl rowniez byc zastrzelony, lub ranny. Fakt, ze my sie znalezlismy w centrum tych wydarzen byl zupelnie przypadkowy. Wiele osob przejezdalo, w ogole nie zdajac sobie sprawy z niebezpieczenstwa sytuacji. Wszyscy byli zaskoczeni, a najbardziej demonstranci, ktorzy nie spodziewali sie takiej reakcji zomowcow i milicji. Strzaly byly dookola, trudno bylo zlokalizowac strzelajacych z uwagi na silne zadymienie. Sadze, ze sluzby stworzyly i wykorzystaly takie warunki aby nikt nie mogl rozpoznac kto strzela i skad padaja strzaly. Po wydarzeniach w Lubinie podobne, chociaz mniej niebezpieczne chwile przezylam jeszcze dwa razy.
Ogloszenie stanu wojennego, 13 grudnia 1981 roku oraz September 11, USA.
13 grudnia 1981 roku, niedziela. Wlaczylam radio, w kuchni celem posluchania wiadomosci, muzyki. Te czynnosc wykonywalam zwykle, szykujac sniadanie, krzatajac sie w kuchni. Ku mojemu zdziwieniu, byla 8:00 rano, w radiu panowala cisza, co mnie zdziwilo. Wylaczylam radio i wlaczylam ponownie i uslyszalam glos Pana Jaruzelskiego, oglaszajacego stan wojenny. W glowie zawirowalo, nie dochodzila do mnie ta wiadomosc. Usiadlam na krzesle w kuchni i nie wiedzialam co mam robic, zupelnie stracilam glowe, na chwile. Nastepnie pobieglam do sypialni, maz bawil sie z synkiem (10 miesiecznym bobasem) i przekazalam ta straszna wiadomosc. Chwile patrzelismy na siebie, bez slowa, cos scisnelo za gardlo i lzy same poplynely z moich oczu.
Wiadomosc ta byla druzgocaca. W glowie panowal zamet, wiele pytan sie cisnelo m.in. co teraz bedzie? Bylismy prawie pewni, ze bedzie wojna. Balismy sie wychodzic z domu gdziekolwiek, poniewaz ogloszono godzine policyjna.
Umundurowani, uzbrojeni parami byli widoczni na kazdym rogu ulicy. Ogolny strach panowal wszedzie. Trudno bylo o spotkanie z rodzina, czy przyjaciolmi, prawie niemozliwe.
Kazdy bal sie ruszyc z domu. W tym czsie, moj synek 10-miesieczny rzadko wychodzil na spacery. Pamietam, ze wychodzilam z synkiem na balkon tylko i to ostroznie, najpierw sprawdzajac czy mundurowych nie ma w poblizu. Jednego dnia(w tej chwili nie pamietam daty), potezne samochody wojskowe, cala kolumna przejezdzala w poblizu naszego osiedla (Przylesie). Huk i dudnienie pamietam do dzisiejszego dnia. Panowalo ogolne przygnepienie i smutek na twarzach ludzi a takze strach przed nastepnym dniem.
To ja ponownie ( autor:Krystyna Czaja, 04.03.2006 03:27 )

 

punktna początek strony

© Krzysztof Raczkowiak